CIĄŻĄ TO (nie) CHOROBA

„Ciąża to nie choroba”. Zgadzasz się z tym? Jeśli odpowiedź jest twierdząca to albo jesteś mężczyzną, albo kobietą  która w ciąży jeszcze nie była, albo jedną z niewielu szczęściar które ciąże nazywają stanem błogosławionym.

Moje samopoczucie i styl życia w ciąży wskazują że zdrowa nie jestem wcale. Co mi dolega?? Ciąża oczywiście. Czuję się jakbym połknęła ośmiornicę, która chce wyjść ale nie wiadomo do końca którą drogą.. Jeśli kobieta rzyga jak kot, sika częściej niż „przeciętny” człowiek, oddaje krew do analizy raz w miesiącu, bierze tabletki na obniżenia ciśnienia plus witaminki na wzmocnienie to zdrowa nie jest wcale. Jeśli nie wolno wykonywać jej różnych czynności- od dźwigania począwszy a skończywszy na spaniu na brzuchu to jakieś ograniczenia ją obowiązują. Jeśli kobieta w 33 tygodniu ciąży trafia na oddział patologii ciąży i co 2 godziny mierzą jej ciśnienie ( z budzeniem w nocy włącznie), a co 4 godziny mierzą tętno dziecka, jeśli musi leżeć i odpoczywać to zdrowa nie jest za cholerę. Więc jeśli słyszę stwierdzenie „ciąża to nie choroba” to krew mnie zalewa. Jeśli pani w autobusie patrzy na mój brzuch i stwierdza w duchu że w sumie ustępować miejsca nie musi bo „ciąża to nie choroba” to mam ochotę ją zdzielić przez twarz. Jeśli pracodawca uważa że „ciąża to nie choroba” a zwolnienie lekarskie to fanaberia to przez myśl mi przechodzi jego wizyta u proktologa.  Jeśli pan w kolejce uważa że przepuszczać kobietę w ciąży i z małym dzieckiem na rękach nie musi to mam ochotę zapytać go która kobieta nauczyła go takich wspaniałych manier.

Pamięć jest wybiórcza- rzeczy złe pamiętamy zazwyczaj krótko. Więc wspominając okres ciąży mówimy „było super”. Można było bez wyrzutów sumienia dogadzać sobie kulinarnie, spać do południa, chodzić na długie spacery.. A ja Wam powiem  główno prawda. Byłam na diecie sałatkowej (jak to ładnie nazwała doktor G.), spać nie mogłam bo ośmiornica dawała o sobie boleśnie znać, długi spacer kończył się 500 m za blokiem bo byłam zmęczona i z zadyszką wracałam do domu. Więc kiedy myślę o upływających tygodniach ciąży, to cieszę się że już coraz bliżej do rozwiązania bo w ciąży ciągle czuję jak by mi coś dolegało. Coś takiego jak kontrola nad własnym ciałem praktycznie nie istnieje..zapytajcie kichającą kobietę w 8 miesiącu ciąży ( Panie wiedzą o co mi chodzi;) ) A to ciśnienie skacze, a to duszności dostaję, kontrolować muszę co jem i w jakich ilościach, kawki napić się nie wolno, na drinka z mężem wyskoczyć nie można.. I jak tu powiedzieć o sobie „tak jestem zdrowa, czuję się świetnie??”

2 comments on “CIĄŻĄ TO (nie) CHOROBA
  1. Bo to jest prawda, że ciąża, to nie choroba. Nie można się nad sobą za bardzo rozczulać. Ale to absolutnie nie znaczy, że można się forsować. Nie można. Trzeba się oszczędzać i korzystać z wszelkich przywilejów. A samo powiedzenie jest w dzisiejszych czasach nadużywane, żeby przyszłe mamy ograbić właśnie z tych przywilejów. We mnie też się gotuje, jak słyszę, kiedy ktoś tak mówi.

    Powodzenia życzę!

  2. Ha, niedawno pisałam notkę pod tym samym tytułem, ale z zupełnie innej perspektywy. Twoja.. mnie zaskoczyła! Tak, jeśli kobieta musi non stop leżeć i być monitorowana to fakt, taka ciąża to jak choroba no i oczywiście zwolnienie się należy. Bo przecież tu o nasze (i dziecka!) zdrowie się rozchodzi.
    Nawiązując do przepuszczania ciężarnych w kolejce, ustępowania miejsca w autobusie i tym podobnych, to już nie kwestia choroby lub nie, a wyłącznie dobrych manier :) Tak więc ciąża to chyba raczej STAN WYJĄTKOWY :)
    Ja na samym końcu też miałam podobny stan irytacji jak twój – nocne pobudki, stopy jak u yeti, siusianie non stop.. Taaaaak.. Ale było minęło i to najważniejsze :) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>